3 stycznia 2015

nowy rok

I jak Wam się zaczął Nowy Rok? Zadowoleni z sylwestra? Bo ja postanowiłam z kumpelą wybrać się do Wrocławia na rynek, ale, że nie mogliśmy nigdzie znaleźć już noclegu to wpadliśmy na pomysł, że wybierzemy się do drugiej kumpeli do Krakowa. Fajnie było tak na żywo wśród ludzi się pobawić. Zasmucili mnie tylko tym, że nie było w ogóle sztucznych ogni na które tak bardzo liczyłam. Jednakże nowy rok nie zaczął się dla mnie, ani dla moich znajomych zbyt dobrze. Po powrocie do mieszkania, zastaliśmy demolkę, a co za tym idzie, ktoś się włamał i ukradł wszystkie najdroższe sprzęty: aparaty, laptopy. Po prostu jak to zobaczyłam załamałam się. Miał to być najlepszy sylwester, nowy rok. Tak bardzo chciałam zwiedzić Kraków (nigdy wcześniej nie byłam) i uwiecznić go na zdjęciach, a tu proszę, nawet nie mieliśmy głowy, żeby to miasto zobaczyć. Jedyne o czym marzyłam to znaleźć się jak najszybciej w domu. Do teraz jeszcze nie dochodzi do mnie fakt, że nie mam aparatu, że w ogóle do czegoś takiego doszło. Najważniejsze jednak, że my jesteśmy całe, nikomu nic się nie stało.



Życzę Wam wszystkim, aby ten Nowy Rok był dużo lepszy od tego minionego, aby spełniły się Wam wszystkie marzenia i w ogóle wszystkiego co najlepsze. 

Ps: Z powodu skradzionego aparatu informuję, że bloga na razie prowadzić nie będę. 

DZIĘKUJĘ ZA TO, ŻE BYLIŚCIE TUTAJ ZE MNĄ ♥ 





20 czerwca 2014

STATUE OF LIBERTY

Jestem, jestem! Najmocniej przepraszam, że po takim czasie, 
ale miałam taki natłok na uczelni, który muszę się pochwalić
skończył się POZYTYWNIE! :) Można powiedzieć, że jestem 
już absolwentką jedyne co mi się zostało to obrona, którą 
przeniosłam sobie na wrzesień bo jeszcze co nie co muszę dopisać
do mojej pracy. 

Jednak nie o tym mowa, jak już ostatnio pisałam chce Wam pokazać 
co przyleciało do mnie z samych Stanów Zjednoczonych, niby nic wielkiego,
a jak cieszy, w dodatku przyniósł szczęście na ostatnim egzaminie pisemnym, 
 a jest to, uwaga, uwaga, uwaga .... 


... długopis, tak, właśnie tak. Jest taki uroczy i bardzo dobrze mi się nim pisze.
Zostałam pozytywnie zaskoczona, Uwielbiam tego rodzaju rzeczy ♥
Także ten tego, do napisania! :) 

5 maja 2014

ogród japoński

Na tyle razy co byłam we Wrocławiu to w ogrodzie japońskim 
byłam dopiero pierwszy raz :). Nie ukrywam jestem zachwycona.
Tam jest tak ładnie, przytulnie, spokojnie. Nie jest może zbyt duży,
ale na romantyczne spacery się nadaje, hihi. Zresztą sami zobaczcie. 
Może choć troszkę zdjęcia Wam przybliżą ten klimat, a może ktoś
z Was już tam był? Jeśli tak, to napiszcie jak wrażenia :).
Mam też zdjęcia kwiatków jakie tam występują, ale dodam je już w następnym
poście bo co za dużo na raz to nie zdrowo :).

No nic w końcu nastał cudowny wieczór gdzie mogę położyć się na spokojnie
o normalnej porze. Bo dwie ostatnie noce kładłam się spać ok. 3.00 nad ranem. 
Paaaadam! :o Także ten tego take care i do usłyszenia w następnym poście.

27 kwietnia 2014

Złota Góra

Wczoraj kuzyni wpadli na pomysł, że przejedziemy się rowerami na Złotą 
Górę gdzie znajduje się punkt widokowy. Nie ważne, że padało i jadąc 
przez las natkneliśmy się na błoto. Mimo to wycieczkę tą uznaję jak
najbardziej za udaną. Lubię takie wyzwania. Zwłaszcza, że w pierwszą stronę 
praktycznie cały czas było pod górkę :o. Jeszcze zdecydowanie za słabą kondycję
mam, hihi. Tam ogólnie znajduje się punkt widokowy, fajna sprawa, ale ja jako 
osoba mająca lęk wysokości w kółko sobie powtarzałam "nie patrz w dół"
i udało się weszłam na samą górę. Pomimo deszczu zrobiłam też kilka zdjęć.  
Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo widoki są naprawdę wspaniałe. 
Może odważe się tam jeszcze raz pojechać i porobić zdjęcia w ładny 
słoneczny dzień. Dzisiaj też u nas pochmurno, ale oby nie padało, bo 
ja chcę grać w tenisa, a coś ostatnimi czasy nie mam do niego szczęścia. 
----------------------------------------------------------------------------------
Teraz zmykam dalej kontynuować oglądanie kanonizacji już świętych 
Jana Pawła II i Jana XXIII. Miłego dnia wszystkim! :) 

11 lutego 2014

morze

Moim założeniem było to, żeby codziennie chodzić nad morze.
Zwłaszcza, że miałysmy dosłownie 3 min. I jak tu z tego nie skorzystać. 
Mimo, że było na minusie to nad morzem było zdecydowanie cieplej 
niż w mieście, a jak słonko poświeciło to już w ogóle. Jestem zachwycona. 
Wyjazd się jak najbardziej udał. W ostatni dzień przy molo była restauracja 
i oczywiście koniecznie trzeba było wstąpić na gorącą czekoladę, pyszoootka! 
Poza tym nad morzem pełno ludzi, morsy, których podziwiam za to, że tak 
swobodnie się kąpią w tej jakże zimnej wodzie, a potem okryci tylko ręcznikiem
idą sobie do domu. Na sam widok, aż zimno mi było :). Łabądków dużo, 
nawet do nas podchodzili myśląc, że coś dostaną, ale my niestety zawsze 
zapominałyśmy o chlebie dla nich. Skleroza nie boli, hihi.
I to by było na tyle jeśli chodzi o zdjęcia z mojego pobytu nad morzem.
Mam nadzieję, że nie raz będę miała okazję tam wrócić. 
------------------------------------------------------------------------------------
W ogóle muszę się Wam pochwalić, że od dziś stałam się szczęśliwą
posiadaczką lustrzanki CANON EOS 600D. Jak na razie z podstawowym
obiektywem, ale może z czasem dokupię inny. Jak dla laika dobry kit niż nic.